Rae Armantrout – Ciemna materia

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają wiersze jednej z najwybitniejszych amerykańskich poetek, nawiązującej do spuścizny Williama Carlosa Williamsa:

Rae Armantrout – Ciemna materia

Myśli są zamiast tego, co jest. Świadczą zawsze o braku, wynikłym z doświadczania.

Myśli się zawsze po ulotności, w aurze której zjawia się fenomen. Nigdy w cieniu jego światła, zawsze w pomroce jego obecności. W Ciemnej materii, czytamy:

 

Każda

odrysowuje

kształt tego

czego brak.

 

Przez każdą upływającą myśl, stajesz się więźniem czasu. Tylko kiedy zabijasz własny czas, nie odczuwasz głodu. Liczą się tylko różnice, ponieważ podobieństwa pomnażają samotność i niczego nas nie uczą. Zostają pytania: kiedy kończy się chwila? Gdzie wstaje dzień? Dokąd wędrują spojrzenia? Dlaczego nie da się roztrwonić światła, a wszystko inne tak? W mroku nic się nie odbija, odbicia pozostają ciemne, światło nie dotyka istnienia, nie jest podatne na bycie. Powtarzanie nie gwarantuje zrozumienia, sieci oplatają wszystko bezbarwną błonką.

 

Długie, wiotkie,

wątłe, zielonkawe

łodygi z garścią

liści, przeżartych robakiem

strzępów,

na których

czarny monarcha

przysiada, składając

i rozkładając

skrzydła.

 

Różnicą między niczym a nicością – pisze Armatrout – jest istnienie. Teraz ani się nie zaczyna, ani nie kończy. Poezja jest sposobem istnienia, formą świadomości, która nie zaznaje spokoju. Reszta rozgrywa się na stykach. Zawsze zostaje podejrzliwość wobec sposobów używania języka, podejrzliwość wobec siebie.

Komentarze do wpisu