Maciej Melecki – Gdzieniegdzie

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! łże-dziennik Macieja Meleckiego, związanego z Instytutem Mikołowskim poetą, którego ostatni tomik nosił tytuł Inwersje:

Maciej Melecki – Gdzieniegdzie

Maciej Melecki daje swoim czytelnikom próbę zapisu, którą sam definiuje jako „medytacyjny poemat prozą”. Jest to książka w ruchu, którą niesie mechanizm pisania, składania kolejnych stron, przykładania liter do własnego doświadczenia, które poza językiem osuwa się w nic. Melecki próbuje swoich sił w refleksjach skupionych na naturze poezji, dzieląc się z czytelnikami tym, czy powinna być poezja. Notuje: „Wiersz jawi mi się jako taki przepastny tygiel, w którym spotykają się najrozmaitsze językowe kody i poziomy ich rejestrów, gdzie możemy tropić różne wiry znaczeń, ich sploty czy przeploty, ale także dać się wplątywać w zastawione w nim sieci, które mogą mieć drobne lub szerokie oka, dzięki czemu albo osiągniemy – jako czytelnicy lub autorzy – satysfakcjonujące nas dno danego wiersza, pozostając w jego mulistym wymiarze, albo prędko się od niego odbijemy, dryfując po jego powierzchni”.

Melecki proponuje swoje przemyślenia na temat czasu, po macoszemu nie traktuje innych uniwersalnych pytań, jak śmierć, choroba, starość. Z książki wyłania się portret zgorzkniałego pisarza, który utyskuje na słabą recepcję swojej poezji, która siły czerpie z awangardowych poetyk. Narzeka na czytelnictwo w Polsce, wdaje się w polemiki u szranki (głównie dostaje się Tadeuszowi Dąbrowskiemu czy Andrzejowi Franaszkowi), w końcu pełen rezygnacji, ubolewa nad nagrodami literackimi w kraju, którymi premiuje się projekty transparentne, ufające w język, nie poszukujące w słowach swojego przeznaczenia. Piszę o codziennym życiu, jego ciągłym przybywaniu, do ostatecznego wyczerpania: „Życie rozrasta się jak kłącze. Im bardziej wychyla się w różne strony, tym bardziej u podstaw jest już obumarłe”. I dalej: „Nigdy nie jesteśmy mniejsi ani więksi od czegokolwiek. Nic nas nie przerasta ani my nie dorastamy do niczego (…) Wyjście jest tylko w nas. Jest pojedyncze”. Czytajmy starszych poetów, uczmy się odporności na zgorzknienie!

Komentarze do wpisu