Władimir Sorokin – Manaraga

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! nowa powieść autora „Dnia oprycznika”, jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy rosyjskich:

 

Władimir Sorokin – Manaraga

 

 

Jest rok 2037, Geza Jasnodworski, mający polskie korzenie, jest mistrzem kulinarno-literackiej kuchni, którą snobują się najbardziej zamożni ludzie na świecie. Po książce zostało wspomnienie, można spotkać ją już tylko w muzeum, a z tych, które zostały, smaży się wyborne, zacne potrawy. Kwitnie proceder book ‘n’grill, polegający na tym, że kucharz na przykład na Dostojewskim, Czechowie czy Balzacu (wedle zaleceń klienta!) przyrządza, dajmy na to, jesiotra albo stek. Sorokin piszę brawurowo, jego fabuła jest komiczna, a poetyka dystopii potraktowana przezeń niezwykle ironicznie, a momentami wręcz groteskowo. Fabuła gna na oślep, kucharze nielegalnie pozyskują kolejne inkunabuły, przemieszczają się po świecie, gotują wystawne dania na klasyce literatury. Kucharzy tropią służby specjalne, ich występkom grozi kara śmierci, a na dodatek, pojawia się specjalna grupa fałszerzy książek, chcących zachwiać rynkiem i sabotujących środowisko „czytaczy” fałszywą „Adą” Nabokova, z siedzibą na górze Manaraga.

Książkę czyta się z wielką przyjemnością, fabuła jest tak nieprawdopodobna, że wręcz możliwa. Sorokin szydzi i parodiuje styl, a to Tołstoja, a to Orwella, czy Huxleya. Powieść jest nie lada gratką dla smakoszy literatury, aluzje i tropy budzą śmiech, a historia momentami jest niezwykle zabawna. Dość powiedzieć, ze dawno tak się nie uśmiałem podczas lektury współczesnej prozy. Ale to również literatura na serio, zadająca pytania o nasze jutro, o to, czy konsumpcja stanie się świecką religią, a centra handlowe nowymi świątyniami. Czy życie będzie podzielone na kolejne odcinki ruchu, odbywać się będzie na dworcach, w samolotach, terminalach, a coraz bardziej skracane dystanse, spowodują w końcu, ze najbliższy świat oddali nam się niemiłosiernie?

To powieść o tym, że człowiek nie zdolny do znalezienia w sobie równowagi, prędzej czy później popełni uczynek przeciwko sobie.

– Jak się pali?

– Jasno

– Jak się kręci?

– Jak śmigło.

– Jak się smaży?

– Jak kot na dachu.

– Jak płacą?

– Jak na wojnie.

– Trzymaj drewno suche Geza!

– Trzymaj drewno suche, Henri!