W.G. Sebald – Opis nieszczęścia. Eseje o literaturze

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! książka W.G. Sebalda:

W.G. Sebald – Opis nieszczęścia. Eseje o literaturze

 

W wydawnictwie Ossolineum, w serii „Sztuka czytania”, gdzie wcześniej ukazały się książki m.in. Edwarda Saida, Jacka Gutorwa czy Marjorie Perloff, pojawiła się publikacja W.G. Sebalda – Opis nieszczęćia. Esej o literaturze. Książkę na język polski przełożyła prof. Małgorzata Łukasiewicz, a posłowiem opatrzył Arkadiusz Żychliński. Wydawnictwo wznowiło już tomy wcześniejsze autora, m.in.: „Austerlitz” i „Pierścieni saturna”, które na portalach aukcyjnych osiągają zawrotne ceny, gdyż autor „Campo Santo”, cieszy się w Polsce niebywałym uznaniem, nie tylko w kręgach akademickich. Do tej pory znaliśmy Sebalda, jako autora wyrafinowanej prozy, rekonstruującego utwory z urwanych wspomnień, fotografii, uważnych obserwacji i zapamiętanych głosów. Otrzymaliśmy z nich palimpsestowe opowieści, wyrastające z dojmującego poczucia braku.

Tym razem dostajemy do ręki tom esejów, na który złożyły się teksty z kilku krytycznoliterackich książek germanisty, przez lata związanego z Katedrą Literatury Europejskiej na Uniwersytecie Anglii Wschodniej w Norwich. Znajdziemy tu eseje poświęcone twórczości Schnitzlera, Kafki, Canettiego, Bernharda, Rotha czy Walsera. Rzecz o żydowskich pisarzach języka niemieckiego, uwagi o Kellerze, Wyspie Świętego Piotra, stającej się na jakiś czas azylem dla uciekającego z Francji Jana Jakuba Rousseau, a na dokładkę, studium o obrazach Jana Petera Trippa. To książka o ludziach tęskniących za ostatecznym spokojem, za odjęciem lęku obejmującego ich ziemie niczyje. Oni sami pozostawali bowiem w rozkroku pomiędzy tworzeniem dzieła, a objaśnianiem pisma. Ten wysiłek odzierał ze złudzeń, nie niósł pocieszenia, a jedynie pewność, że po przekroczeniu progów, na zawsze zostawiło się swoje domy za sobą. Bo „sztuka musi przekraczać to, co według niezaprzeczalnego twierdzenia zachodzi w rzeczywistości”.

Najciekawsze teksty poświęcone są Kafce, Canettiemu, Rothowi i Walserowi. W rzetelnej egzegezie Kafkowskiego „Zamku” i wydobyciu na jaw jego mesjańskich uwikłań, Sebald demistyfikuje parabole, w których dostrzega nieustanne podważanie sensu i celu naszej egzystencji. Śmierć i życie trwa w nierozdzielnym uścisku, a Kafka wyciąga z tego faktu ostateczne konsekwencje. Podmiot jego prozy przypomina rekonwalescenta, któremu nie pomoże już żadna kuracja czy sanatorium. A władza decyduje, o tym, jaką częścią wolności jesteśmy w stanie się zadowolić, stąd nasza bezsilność, na którą w końcu cicho przystajemy. Pisarstwo Kafki jest tak przejmujące, ponieważ nie daje żadnych nadziei, na ucieczkę z niewoli historii. Czy nasza egzystencja zatem nie sprowadza się głownie do lęku przed utratą nadziei? W poświęconym z kolei autorowi „Hioba” szkicu „Kadysz za Austrię”, czytamy: „Jeżeli w sztuce w ogóle o coś chodzi – tak można streścić niełatwą do wytropienia estetykę Rotha – to o szczegół”. Te słowa są również bliskie samemu Sebaldowi, który jako czytelnik jest bardzo uważny i drobiazgowy.