Tomasz Różycki – Wiersze wybrane

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! nowy wybór wierszy Tomasza Różyckiego, jednego z najbardziej fetowanych poetów średniego pokolenia, na co dzień mieszkańca Opola:

 

Tomasz Różycki – Wiersze wybrane

 

Tomasz Różycki ma temperament ekstatyka, przygląda się rzeczywistości zachłannie, dostrzega jej przepych, falowanie horyzontu, szum morza o zmierzchu, rozgrzane piaski i ciepło, jakie oddaje ziemia o zmierzchu, wschodzące oko słońca o świcie. Jego poezja jest wysycona zmysłami, zorientowana na powaby życia, często zajmują ją kolory i zapachy, stany skupienia, od których nie sposób odbiec dalej niż na krok. W tych wierszach apetyt na istnienie wciąż staje się wilczy, zwierzęcy, organiczny. Poeta jest czułym rejestratorem cząstek w rozgrzanym powietrzu, cieni, które skradają każdy wolny spłachetek ziemi, koronom drzew, strudzonym ptakom. Zmysły są tu rozwibrowane, uczucia skalibrowane na swoje podniety. Są to wiersze bardzo zmysłowe, potrafiące oddać rozmaite niuanse skomplikowanego języka uczuć, wersy będące pod wrażeniem nieodpartej siły kobiecego witalizmu, piękna, powabu i uroku, któremu nie sposób się oprzeć. Jak pisze poeta w jednym z wierszy:

Czy było warto

brać to wszystko? Gość, który kupił

ten świat, nie potrafi odpowiedzieć,

dlaczego to zrobił. Przychodzi zmierzch,

zbierają się goście, są wśród nich tacy,

którzy tutaj przyszli posłuchać,

są i tacy, z którymi warto posiedzieć

i stracić wszystkie noce, wszystkie dni.

Tomasz Różycki to człowiek zaprzątnięty dniem dzisiejszym, który piane gazet przepisuje na dojmujące wersy ubiegające się o ład, sprawiedliwość, o świat, który weźmie w końcu dobry obrót i wróci do sprawdzonych, pewnych kolein. Pomimo wystawiania się na razy rzeczywistości, autor pozostaje czujny na społeczne nastroje, oczekiwania i tęsknoty. Patrzy na rzeczywistość kompleksowo, starając się nie zaniedbać żadnej z jej oblicz.

Komentarze do wpisu