Michael Finkel – Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! gratka dla wszystkich miłośników książek Jona Krakauera i Anny Dillard:

Michael Finkel – Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru

 

Finkel opisuje historię Christophera Knighta, który przez 27 lat żył w lesie, nie mając kontaktu z żadnym człowiekiem, będąc zdanym wyłącznie na siebie i swoje umiejętności przetrwania. Najważniejsze pytanie jakie stawia amerykański reporter brzmi: nie dlaczego ktoś opuszcza społeczeństwo, tylko dlaczego ktokolwiek chce w nim zostać? Knight po prostu żył dla życia. Samotność wyostrzyła mu percepcję, linia podziału między nim a lasem rozpłynęła się, dlatego też mógł powiedzieć: „Księżyc był wskazówką minutową, pory roku wskazówką godzinową”. Swoją postawą obalił pogląd, że gdzieś musimy dotrzeć, coś osiągnąć – to złudzenia jak każde inne. Liczy się odwaga bycia z samym sobą i własnym cieniem. Bo życie nie polega na pogoni za kolejnymi brakami, ale na umiejętności radzenia sobie bez nich.

Historia samotnika z North Pond jest niezwykle zajmująca. Schwytany w 2013 roku przy próbie kradzieży prowiantu, dojrzały mężczyzna na początku niezwykle wycofany i mrukliwy, zgadza się w końcu odbyć kilka rozmów z Finkelem i opowiedzieć o swoim byciu – mówiąc eufemistycznie – na uboczu. Mając dwadzieścia lat opuszcza znany sobie świat i idzie do lasu. Tam organizuje sobie obozowisko i przez prawie dwie dekady okrada letniskowe domki, aby zdobyć jedzenie, rzeczy, latarki, baterie i całą masę niezbędnych przedmiotów, aby uporać się z poszczególnymi porami roku. Knight przez 27 lat bez opieki medycznej i ciepłych posiłków, mówił: „Trzeba spotykać się z innymi ludźmi, żeby zachorować”. „Wiedziałem, gdzie byłem, ale nie wiedziałem, gdzie mam być”. Bohater tej książki przez prawie trzydzieści nie dał się złapać. Jako dobry wędrowiec wiedział, jak nie pozostawiać za sobą śladów. Co robił? Myślał o tym, o czym chciał myśleć.

„Ostatni pustelnik” to książka o niezwykłej potrzebie samotności, dyktowanej chęcią bycia częścią przestrzeni, której nie zakłóca ludzka mowa i obecność. Książka o potrzebie dostrojenia się do muzyki lasu i zasmakowania jej ciszy, nieprzebranych bogactw tonów i półtonów, będących tłem dla kolejnych refleksji i marzeń samego pustelnika. Być może Knight musiał zgubić świat, żeby znaleźć samego siebie z nadzieją, że w ciszy dzieją się rzeczy doniosłe, które ona poprzedza i rozgrywa na dobre. Być może tylko on sam mógł zapewnić sobie spokój?

 

Komentarze do wpisu