Jan Goczoł – Kosturem po korze. Wybór wierszy

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! nowy wybór wierszy Jana Goczoła:

 

Jan Goczoł – Kosturem po korze. Wybór wierszy

 

Jan Goczoł to poeta osobny i odrębny. Zainteresowany tym, co najmniejsze. Jego poezja zaczęła się od gorączki uczuć, jego debiut kręcił się wokół intymnej topografii, wokół lotnych piasków, którym na imię świat. Goczoł zdawał sprawę, że być może najbliżej z człowiekiem można być poprzez słowa, że to one skracają dystans, zjednują nam przestrzeń. Poeta niezwykle czuły na każde drgnienie, powab, falowanie rzeczywistości. Wydany przestworowi, który z wolna sylabizuje nam i nazywa światło, za sprawą którego zawiązują się widoki. Pozostaje po stronie szerokiego oddechu i świeżego powietrza. Poeta ziemi, którego miejscami najbliższymi stawały się pola, łąki, lasy, miedze. Kroczy własnymi ścieżkami i duktami, starając się zawsze zostawić w tyle miasto. W jego poezji jest coś z najlepszego rzemiosła: umiłowanie pracy i trud jaki trzeba ponieść starając się o cokolwiek. Poeta przydomowego ogrodu. Obserwator samotnej, postrzępionej chmury, wsiąkającej w glebę kałuży porzuconej w kącie rabatki, ptaków wzlatujących po okruszki, lotu pojedynczego liścia, którym targa wiatr. W ostatnim wierszu, pisał:

 

W miejskim ruchu robaczkowym

 

To było kiedyś moje miasto.
Pamiętam je jak zeszłoroczny śnieg,
choć było to jeszcze dawniej, kiedy
ulicami chodziłem wzdłuż i wszerz,
dokąd oczy poniosły.

 

Niepostrzeżenie to miasto z roku na rok
dziczało jak porzucone pole, od murów
do murów zarasta z dnia na dzień
od nowa ożywianymi blachami,
parskającymi i warczącymi jakby
z więzi zerwać się chciały.

 

Jeszcze nie wiem, albo już nie wiem,
dokąd mnie poniosło, gdzie jestem…

 

[6 kwietnia 2017]

 

 

Komentarze do wpisu