Gustaw Herling-Grudziński – Dziennik 1957-1958

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! nigdy niepublikowany, sekretny dziennik autora „Innego świata”, którego imieniem Sejm ustanowił rok 2019:

 

Gustaw Herling-Grudziński – Dziennik 1957-1958

 

Pierwszym co zadziwia w lekturze diariusza jednego roku Herlinga-Grudzińskiego jest ciągła melancholia i zwątpienie w zasadność obranej przed siebie drogi pisarskiej. Zwątpienia nachodzą Herlinga nieustannie, terminy gonią nieubłaganie, mamy wgląd niejako do szuflady pisarza, który musiał godzić pisanie własnych opowiadań, esejów (głównie dla prasy włoskiej, londyńskich „Wiadomości Literackich” i paryskiej „Kultury”) z życiem rodzinnym. W końcu widzimy również wielką samotność człowieka, tęskniącego do prawdziwych rozmów, których żywiołem byłaby polszczyzna. Życie autora „Dzienników pisanych nocą” to permanentna lektura i szkicowanie kolejnych pomysłów na opowiadania, przeplatane wizytami w muzeach, słuchaniem muzyki, wypadami do kina. Bardzo często czytamy o wewnętrznym paraliżu, niemożności tworzenia, które domaga się od artysty absolutnej wyłączności i twórczym stuporze. Herling bardzo trafnie i celnie wypowiada się na temat pisarzy, których studiuje, m.in.: Kafki, Camusa, Tołstoja, Gogola, Pasternaka. W kilku zdaniach potrafi opisać niezwykle celnie pisarstwo Nałkowskiej, Dąbrowskiej, Gombrowicza, Moravii.

Z ciągłym niepokojem patrzy na sytuację w stalinowskiej Polsce. We Włoszech nie potrafi puścić korzeni. Jego życie dzieli się na interwały, których treścią są kolejne wizyty przyjaciół, bliskich, rodziny, m.in., zaglądają do niego: Mieczysław Grydzewski, Aleksander Wat, Stanisław Baliński, Stanisław Dygat, Artur Sandauer, Artur Międzyrzecki. Życie rodzinne też nastręcza zmartwień: „Wieczór okropny: siedzieliśmy dwie godziny naprzeciwko siebie, nie mając sobie nic do powiedzenia”. I dalej: „Czasem myślę, że pomógłby mi może długi, szczery płacz. Jestem wewnętrznie zamulony”. „Pamiętam, że zawsze lubiłem za czymś tęsknić i obojętniałem po spełnieniu”. „Nic – straszliwe down”.

Herling stale podkreśla, że człowiek skazany jest wyłącznie na swoją samotność, z którą stale trzeba uczyć się obchodzić i jako tako, obcować. Dręczy pisarza niemożność popełnienia samobójstwa – przede wszystkim jako temat literacki. Zapisuję: „Nie ma prawdy i nie ma rzeczywistości – jest tyle prawd i rzeczywistości, ile ludzi. Nawet człowiek nie wie nic o sobie i wystarczy, że staje przed lustrem, by zaczął mieć wątpliwości.” Pozostaje nam żyć i działać w obcym świecie, próbować zrozumieć tajemnicę rzeczy, które nas otaczają, jakoś zbliżyć się do własnego wnętrza, rozpoznać je, zrozumieć. Może zaakceptować. Prawda nie jest nam dana, a droga do niej to niekończący się korytarz luster. „Cierpliwości, jak najwięcej cierpliwości! i Boże, zabij we mnie ambicję i spraw, abym umiał pisać z myślą, że nikt tego  nie będzie czytał! Tylko wtedy Oko zrośnie się nierozerwalnie z Celem”. Poruszająca lektura!

Komentarze do wpisu