Grzegorz Uzdański – Zaraz będzie po wszystkim

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! nowa powieść autora świetnie przyjętych Wakacji:

Grzegorz Uzdański – Zaraz będzie po wszystkim

 

Jeżeli termin literatura środka ma jakiś sens, to w przypadku prozy Uzdańskiego, nabiera swojej krytycznej masy. To bardzo dobrze napisana proza. Bez żadnych uchybień warsztatowych, opowiadająca historię rozgrywające się obok nas: szare, zwyczajne, a przez to tym bardziej dojmujące i uniwersalne. Mamy tu opowieść ludzi, których nadwerężone zaufanie pozostaje wciąż niezasklepioną raną, a codzienne troski i znoje, coraz bardziej ściągają ich myśli ku ziemi. W swojej drugiej powieści, autor strony „Nowe wiersze sławnych poetów”, opowiada nam historię Jadwigi (obecnie w domu opieki), Agaty (pielęgniarki zajmującej się paliatywnie chorymi) i Tomasza (wolontariusza w „umieralni”, a przy okazji studenta filozofii). Widzimy jeden dzień oczami trzech bohaterów. Śledzimy ich myśli, mamy wgląd w zmartwienia, w wewnętrzne stany permanentnych destabilizacji. Bo w młodości krzywdzimy się bez wyrzutów sumienia, a na starość krew stygnie, wzajemne pretensje są ostrożne, a my bardziej odporni na ból. Na wstępie pragniemy, aby emocje przemeblowały nam całe życie, a przy końcu, aby pozwalały czynić to, co minione, akceptowalnym.

Uzdański pisze o tęsknocie jako podstawowej ludzkiej dyspozycji. O bolesnym uwikłaniu we własne ambicje, aspiracje, marzenia i pragnienia. Daje znać o niemożności rezygnowania z siebie na rzecz innych, ale i o uczuciach, które nie trafiają pod właściwe adresy. To powieść o ludziach pokiereszowanych, których wciąż stać na lepszych siebie. Jedną nogą tkwią w przeszłości, stale rozgrzebują rany. Ich pogubienie potęguje wymykająca się miłość, która bardziej jawi się tu jako ciężka praca, niż romantyczne porywy powodujące w głowie konfuzje, a w brzuchu motyle. To strony o tym, że każdego z nas coś boli, każdy z nas ma coś do przepracowania, a dobry nastrój i humor, może kryć niejedno strapienie. Kartki o kompromisach, podłościach, rozczarowaniach sobą i innymi.

„Zaraz  będzie o wszystkim” to współczesna polska powieść o banalności i monotonii, a nade wszystko o wyrwach po osobach, od których oczekiwalibyśmy ciepła i bliskości. Starość wciąż przegląda się w młodości, szukając jakiegoś wytchnienia od własnego tragizmu. Istnienie mierzy się tu interwałami bólu, a dom opieki staje się sceną, na której wygrywane są najważniejsze ludzkie emocje: od tych skrajnie przytłaczających (ból, zmęczenie, smutek, brak nadziei), po znośne (chwila wytchnienia, przypadkowy uśmiech, nieobliczona na efekt życzliwość). Powieść o tym, że czasami jedyną ucieczką przed teraźniejszością jest przeskok we wspomnienia, a samotność może grać główną rolę i niekiedy w ogóle nie schodzić z afisza. „Ludzie są straszni. Dlatego rodzina jest ważna, o bliskie osoby trzeba dbać, bo co bliska osoba, to jednak bliska osoba, i to się wie dopiero, jak się ich nie ma. Wtedy dopiero to widać”.