Edward St Aubyn – Dunbar

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! najnowsza powieść brytyjskiego pisarza, którego Alan Holinghurst uważa za najbardziej błyskotliwe pióro swojego pokolenia:

Edward St Aubyn – Dunbar

 

Po cyklu pięciu powieści o Patricku Melrose, wydawanych w latach 1992-2011 i zekranizowanych przez HBO, gdzie w rolę tytułowego bohatera wcielił się Benedict Cunberbatch, Aubyn wrócił z nową powieścią –  przetłumaczoną na język polski przez Macieja Płazę – zeszłorocznego laureata Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus.

„Dunbar” to książka o złudnym poczuciu władzy, które usuwa z nas to, co najlepsze. Ale także o wartościach, którymi można szafować w zależności od celów, jakie się chce osiągnąć oraz nieumiejętności bycia razem, o sile przebaczenia, którego się nie da kupić za żadne pieniądze. O zdobyciu ostatecznej samowiedzy, która polega ta tym, że cierpi się z pełną świadomością i nie ma od tego odwrotu.

Bezwzględny potentat medialny Henry Dunbar zostaje wywiedziony w pole przez swoje dwie córki, które zasadziły się na przejęcie majątku ojca. „Szorstkość nie była jednak ich siłą, za ich władczością nie stał autorytet, a ich arogancja była jedynie niezasłużoną dumą z niezasłużonych dochodów”.

Za sprawą sprokurowanych badań i z niewielką pomocą zakazanych medykamentów udaje im się nadwątlić kondycję osiemdziesięciopięcioletniego ojca i umieścić w luksusowym domu późnej starości, jednocześnie usilnie pracując nad przejęciem jego imperium. Aubyn gra różnymi skojarzeniami, a najmocniejsze z nich, każą nam myśleć, że „Dunbar” to współczesna wersja „Króla Leara” Szekspira, która dotyka chciwości, oszustwa, deprawacji ludzkiej natury, ale w przeciwieństwie do oryginału, dzieje się w nowoczesnych dekoracjach.

Aubyn napisał książkę o chciwości, która zaślepia ludziom oczy i z wolna zamienia ich w bezuczuciowe maszyny zainteresowane tylko kumulowaniem majątku, pomnażaniem zysków. To współczesna powieść o władzy i efektownym, wystawnym życiu na pokaz, które żeruje na naiwności idealistów i opiera się na wyzyskiwaniu słabszych. Aubyn znakomicie portretuje motywację swoich postaci, ich portrety psychologiczne, uczucia i emocje skrywane pod maską niewzruszonych, oschłych min, wyrachowanych gestów, złych nawyków. W gruncie rzeczy widzimy ludzi pogubionych, dla których majątek stanowi jedyny cel drogi, choć ona sama zdaje się w ogóle nie mieć znaczenia. „Życie to spadanie. Kiedy to pojmiesz, już nigdy się nie zatrzymasz”.

Nikt tak wiarygodnie jak Aubyn, nie opisuje klasy bogaczy, próżnych i zgnuśniałych, którzy szukają wrażeń w mocnych alkoholach i narkotykach, dla których spekulacja jest niepisanym sposobem bycia, pomnażanie kapitału jedyną, dobrą motywacją do działania, a wyzysk narzędziem do jego osiągnięcia. „Ile pieniędzy trzeba mieć, by uznać, że już wystarczy?”.