Adrian McKinty – Łańcuch

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! powieść od której nie mógł się oderwać Remigiusz Mróz:

Adrian McKinty – Łańcuch

Rachel O’Neill właśnie jedzie na onkologię, zaalarmowana przez lekarza odczytującego jej wyniki i dowiaduje się, że jej trzynastoletnia córka została porwana. Ma kilka dni na zaplanowanie i porwanie kolejnego dziecka, aby jej mogło wrócić do niej. Tak działa Łańcuch, organizacja, która zwyczajnych ludzi zamienia w przestępców, kidnaperów, nie zostawiając im żadnego wyboru. Rachel nie może podzielić się swoją wiedzą z nikim. Zaalarmowanie policji spowoduje natychmiastową śmierć córki. Pozostaje dobrze się zorganizować, wypatrzyć kolejne dziecko, znaleźć rodzinę, która zapłaci Łańcuchowi okup i miejsce, w którym do czasu uwolnienia swojego dziecka przetrzymuje się cudze.

Co to za organizacja? Kto jej przewodzi? Dlaczego pojawiają się w życiu człowieka jak infekcja, która opanowuje z nagła cały organizm? Ile trwa ten proceder? Czy ktoś próbuje dotrzeć do prawdy? Czy to w ogóle możliwe? Jak dalece sięgają macki procederu, za którym stoją widma? Czy zło mogą motywować czysto materialne pobudki? „Każdego człowieka na ziemi można zmusić, by postąpił wbrew swoim najgłębiej zakorzenionym przekonaniom i zasadom”.

McKinty pyta, do czego jest w stanie posunąć się człowiek, kiedy jego dziecko jest śmiertelnie zagrożone. To powieść o eskalacji zła, które wynikać może z zaniedbań i pokiereszowanego dzieciństwa. Obyczajowe tło jest bardzo przekonywujące. To książka o tym, że nasza cywilizacja to krucha fasada, za którą króluje prawo dżungli. O tym, że czasami zaczynany nienawidzić tych, których skrzywdziliśmy. A „Życie to potok chwil teraźniejszych, które piętrzą się jedne na drugich bez żadnego sensu ani celu”.