Leonard Cohen – Księga Miłosierdzia

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! książka znakomitego pieśniarza i poety, artysty, który pożegnał się z publicznością albumem „You Want It Darker” (2016):

Leonard Cohen – Księga Miłosierdzia

Psalmy Leonarda Cohena to lektura urzekająca pięknem wizji i wiarą w duchowe wymiary rzeczywistości oraz w wewnętrzną siłę człowieka, która pozwala mu sprostać napierającej nań zewnętrznej nawale. Cohen poucza nas, aby pokładać ufność w dalekich ziarnach i pochylać się przed deszczem. Zgadza się by ciemność przemówiła do naszych serc, ale tylko wtedy, kiedy jest w stanie nadać kształt naszemu spustoszeniu. Noce nie są straszne – czytamy u kanadyjskiego barda – dla tych, którzy pamiętają Imię. Cohen ma siłę zjednywania nas dla swoich refleksji. Chcemy mu wierzyć, kiedy mówi, aby pozwolić się przygnieść niewiedzy i przestać zaczynać stale od nowa. Jesteśmy po jego stronie, gdy zaleca nam zaprzestanie spiskowania z własną ambicją, której oczekiwania mogą torpedować nasze dobre samopoczucie. Pieśniarz chce patrzeć jak bliźni wypoczywają, a nie jak płoną stosy z ich przeżytych w pośpiechu dni. Interesuje go jak można powracać z modlitwy? Zapisze: „Czego nie powiedziałem, daj mi odwagę powiedzieć”. W Psalmie III czytamy:

„Usłyszałem, jak moja Dusza śpiewa zza liścia, zerwałem liść, ale wtedy usłyszałem, jak śpiewa zza welonu. Rozdarłem welon, a wtedy zaśpiewała zza muru. Rozwaliłem mur i usłyszałem, jak moja dusza śpiewa przeciwko mnie. Odbudowałem mur, naprawiłem zasłonę, ale nie mogłem sprawić, aby liść wrócił nas swoje miejsce. Trzymałem go w dłoni i usłyszałem, jak moja dusza śpiewa z wielką mocą przeciwko mnie. Tak to jest, kiedy nauki zgłębia się bez przyjaciela” (tłum. D. Wyszogrodzki).

Cohen przekonuje, że Bóg nadaje nam kształt słowami, dlatego nie powinien oddzielać nas od łez, gdyż tylko ich nie jesteśmy wstanie zakopać. Przekonuje, że jeżeli nasza samotność pochodzi od Pana, to tylko wtedy możemy udźwignąć nasze grzechy. Że Duch schodzi na ziemię, bo stąd może spojrzeć w niebo. Powiada: musimy stale powracać do smutków, w których ukryliśmy prawdę. Trzeba żyć aż żelazo naszej zbroi stanie się jak szkło, które wypowiedziane dawno temu słowo, roztrzaska na nie przystające do siebie odpryski. Dlatego stale musimy się zdobywać na odwagę radości, odciskając swoje imię w chaosie.

Komentarze do wpisu