Karl-Markus Gauss – Dwadzieścia lewów albo śmierć. Cztery podróże

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! książka eseistyczna lubianego pisarza i krytyka, przemierzającego rubieże Europy Środkowo-Wschodniej:

Karl-Markus Gauss – Dwadzieścia lewów albo śmierć. Cztery podróże

Austriacki pisarz i eseista przemierza rubieże Europy Środkowo-Wschodniej, a my wraz z nim podążamy mniej uczęszczanymi drogami Serbii, Chorwacji, Mołdawii i Bułgarii. Pisze o pamięci i zapomnieniu, które wkradają się w powietrze krajów, które żyją w dawnych opowieściach, w dzisiejszych bolączkach. Spotyka zwykłych ludzi, za którymi stoi historia pisana przez duże „H”. Gauss próbuje zrozumieć migrację ludów i mechanizmy historii, która zakreśla granice dla ludzi, którzy są obywatelami świata, a administracja wymusza na nich określone wzorce i wersje zdarzeń. Podąża w miejsca zapomniane, patrzy na ład i spokój, pod którym kryje się resentyment, nostalgia, złość. Pisze o serdeczności naznaczonej cierpieniem, o skomplikowanych biografiach ludzi, których los jest jak rzeka, składająca się z wielu dopływów, rozlewająca się poza czas i granice. Nade wszystko udowadnia, że to właśnie ludzie i ich doświadczenia są lekcją, która mówi nam więcej o historii niż niejeden podręcznik. Opisywany przez autora świat jest wieloetniczny i wielokulturowy, pełen sprzeczności, niezaprzeczalnie piękny. Pisarz stara się wszędzie odnaleźć otwarty dom, pełen ciepła i zrozumienia, przychylny dla przybyszy, ciekawy innego, taki, jaki sam pielęgnuje w swoim wnętrzu. Osobisty ton, imponująca erudycja, poetyckie inklinacje, to wszystko sprawia, że proza jest wciągająca jak rzeczny odmęt. W sposób zabawny i ironiczny opisuje sprzeczności:

„Ponadto jednak, powiedział Horea, większość, która uważa się za pełnych Rosjan, w rzeczywistości jest w połowie Rumunami czy Bułgarami albo Ukraińcami, ci zaś, którzy uważają się za czystej krwi Rumunów, są w istocie w połowie Rosjanami. I jako tacy, jako pół-Rumuni, którzy kochają pół-Rosjanki, i pół-Rosjanie, którzy kochają pół-Rumunki, większość z nich jest nadal głęboko przekonana o tym, że ich narodowość to rzecz święta”.

Komentarze do wpisu