Margaret Atwood – Opowieść podręcznej

Tym razem w cyklu Bibliotekarze polecają! właśnie wznowiona powieść Margaret Atwood, autorki, która ostatnio doczekała się znakomitej monografii pióra Sławomira Kuźnickiego, „Margaret Atwood’s dystopian fictions. Fire is beaing eaten” (Cambridge 2017):

Margaret Atwood – Opowieść podręcznej

Świat, którego wizje przedstawia nam Margaret Atwood jest skrajnie odhumanizowany i potworny. Oto, w Republice Gileadu, w bliżej nieokreślonej przyszłości, wartość kobiet ocenia się tylko i wyłącznie na podstawie ich przydatności do prokreacji. Kobieta zostaje sprowadzona do narzędzia mającego rodzić dzieci, a jej ewentualna wartość dla społeczeństwa oceniana jest tylko i wyłącznie poprzez jej możliwości do płodzenia kolejnych ludzi. Wolność w tym świecie jest reglamentowana, wszystko odbywa się wobec wcześniej ustalonych porządków, najważniejsze zaś jest honorowanie „tradycji”, która ma za nic jednostkę z jej prawami do stanowienia o samej sobie. Atwood oponuje przeciwko ortodoksyjnej religijności, która zubaża wrażliwość i mentalność człowieka. Krytycznie wypowiada się na temat patriarchalnego świata, w którym kobiety zostają zrównane z cyfrą w statystyce. Kanadyjska pisarka zwraca nam uwagę gdzie może zaprowadzić nas świat, kiedy damy posłuch rozmaitym ideologiom, które próbują wtłoczyć życie w jeden, obowiązujący wzorzec, który brutalnie ruguje wszelkie odstępstwa od tak zwanej normy. Atwood przestrzega nas przed niekontrolowanym rozwojem nauki i wszelkim jej uzurpacjom, przed biotechnologicznymi nowinkami, które mogą naukowcom wymknąć się z rąk. To opowieści o człowieku, który poczuł się Demiurgiem i poległ w konfrontacji ze swoimi odkryciami. Atwood, zawdzięczająca sporo Swiftowi i Huxleyowi, mówi na marginesie pytania dotyczącego, które z jej wizji już się sprawdziły: „Wyhodowano już zielone króliki. Bardzo zaawansowane są prace nad hodowlą świń, które mogłyby być dostarczycielami ludzkich organów niezbędnych do przeszczepów i przedłużania nam życia. Tak byśmy się wolniej zużywali… Czasem myślę, że to w jakimś sensie niesamowite, co uczyniliśmy sobie i światu. I co jeszcze uczynimy”.

Margaret Atwood jest jedną z najczęściej komentowanych obecnie pisarek, która – jak twierdzi wielu krytyków i czytelników – udanie antycypuje nadchodzący świat. To pisarstwo najwyższej próby, twórczyni „Ślepego zabójcy” stara się opisać przyszłość jaka być może stanie się naszą teraźniejszością. Wizje Margaret Atwood są niepokojące i porażające. Autorka „Opowieści podręcznej” przedstawia wizję świata, w którym odhumanizowani ludzie, stają się zlepkiem swoich popędów i atawizmów, dając upust swoim najbardziej niskim pobudkom i żądzom. To świat pozbawiony złudzeń i nadziei, w którym kobiety traktowane są obcesowo i przedmiotowo, kult konsumpcji staje się nowym bożkiem, zaś rozwijające się technologie trwale odwodzą ludzi od wartości. Maskowane dotąd kulturą zło, wychodzi spod intelektualnych masek. Pęd do religijnej dewocji, do wyrugowania wolności, prowadzi bohaterów tej literatury na skraj, gdzie już tylko krok od bankructwa oświeconych idei równości i braterstwa. To świat, któremu ton nadają skrajne ideologie, które w płynnym świecie paradoksalnie są jakąś gwarancją stabilności. To literatura pytająca o groźbę totalitaryzmów, których ukryta siła niemalże nigdy nie słabnie, literatura troszcząca się o to jaki świat zostawimy po sobie naszym bliskim. Literatura o tym, że gasnący blask świata, rzuca cień tylko na popiół i proch. Nie będzie końca świata – mówi Atwood – będzie koniec człowieka. I nie wiadomo, który z nich będzie gorszy.

Komentarze do wpisu